Rozdział 1
Młoda dziewczyna wracała ciemnymi ulicami do domu, omijając sterty śmieci i oświetlając sobie drogę małą latareczką. Nie miała nic przeciwko wracaniu do domu w ciemnościach, lubiła je. Może mniej przepadała za podejrzanymi ludźmi stojącymi na rogach. To tu, to tam w brudnych kamienicach przemknął jakiś cień. Miriam dobrze wiedziała co to. Wampiry. Już dawno opuściły tutejsze lasy, i zaczęły żerować w mieście.
Kalaaria była niebezpieczną krainą dla kogoś, kto nie był obeznany z panującymi tu zasadami. A było ich aż jedna: PRZEŻYĆ. Co w innych miejscach może wydawać się proste, w Kalaari mogło być trudne, jeśli nie niemożliwe. Miriam jednak się tu wychowywała, i nie było możliwości, żeby czegoś nie wiedziała o tym miejscu. Nie znaczyło to, że była do niego w jakiś sentymentalny sposób przywiązana, bo to ta jak by być przywiązanym do sterty gnijących ambicji i marzeń. A i jednego i drugiego dziewczyna miała dużo. Więcej niż kilkoro jej znajomych razem wziętych. Od razu po pracy powinna chodzić do domu, jak oni, ale nigdy tego nie robiła. Zawsze najpierw szła do lasu. Gdyby ktoś z jej rodziny się dowiedział, najpierw dostałby zawału, a potem zamknąłby ją w pokoju na najbliższe czterdzieści lat. Nie liczyła się z konsekwencjami, ponieważ nikt nie zauważał jej nieobecności w domu. Miała cztery siostry i dwóch braci. Matka nawet różnicy nie odczuwała, gdy najstarsze z jej dzieci znikało. Teraz Miriam szła do lasu żeby spotkać się z Zelen. Zelen była pół-wróżką mieszkającą na skraju lasu. Wróżki w tej okolicy dawno wyginęły, przynajmniej tak uważano, a jedyną osobą z ich krwią była właśnie Zelen. Dziewczyna szybko doszła do linii lasu i przekroczyła go z niespotykaną u śmiertelników pewnością i odwagą. Nie przestraszył jej nawet szelest liści spowodowany szybkimi ruchami dellociego-człowieka zamienionego w jakieś małe zwierzę przez wiedźmę za naruszenie jej terenu. Miriam przebiegła szybko między drzewami, osłaniając się przed chłoszczącymi ją po twarzy liśćmi.
Dobiegła do małego oczka wodnego, nad którym rosła wspaniała wierzba o imponujących rozmiarach.
-Zelen!- zawołała, stojąc nad brzegiem -Zelen!
Po chwili ciszy zza drzewa rozległo się cichutkie wołanie.
-Miriam, chodź... chodź... chodź...- przywoływał ją szept hybrydy
-Zelen? Zelen, wszystko w porządku?- wołała dziewczyna, przedzierając się przez gałęzie wierzby. Odpowiedziała jej głucha cisza, która przyprawiła ją o dreszcze. Pobiegła za drzewo w poszukiwaniu przyjaciółki. Z radością zauważyła ją. Z mniejszą radością zauważyła, że hybryda leży rozciągnięta na ziemi i ledwo oddycha.
-Zelen! Zelen, co się stało?!- Dziewczyna uklękła szybko przy przyjaciółce i odwróciła ją na plecy.
-Nic, Miriam. To po prostu krąg życia- uśmiechnęła się przepięknie pół-wróżka.
-Co ty gadasz, Zelen? Jesteś w połowie nieśmiertelna!- jęknęła dziewczyna potrząsając delikatnie przyjaciółką
-W połowie Miriam, w połowie. Wiesz, kiedy umierają takie, jak my?- zakaszlała hybryda
-O czym ty w ogóle mówisz? Jeszcze wczoraj wszystko było w porządku... Jeszcze wczoraj byłaś zdrowa!
-Dziś w nocy będzie siódma pełnia.- wycharczała cicho-Siódma pełnia z tajemnicą...
-Zelen, z jaką tajemnicą...? Jaka siódma pełnia? Co ty bredzisz?!- dziewczyna krzyczała ze łzami w oczach
-Nie jesteś tym... kim myślisz...- odparła spokojnie Zelen. Miriam wpatrywała się w przyjaciółkę nic nie rozumiejącymi oczami.
-Idź pod Mur. Dziś w nocy...- nakazała jej hybryda-Idź... proszę...
-Zelen! Zelen, o czym ty mówisz?!
-Jesteś czystej krwi jasną czarownicą- wyszeptała pół-wróżka i zamilkła. Na zawsze.
Miriam jeszcze długo krzyczała nad ciałem przyjaciółki, potrząsając nim i płacząc. Nie rozumiała tego, co Zelen jej przed chwilą powiedziała. Nie wiedziała nic. I mimo tego, że wiedziała jak bardzo to niebezpieczne, mimo że mogła to być ostatnia rzecz, jaką by zrobiła w życiu, postanowiła pójść pod Mur. Tylko dla Zelen.
WoW fantastyczny rozdział i opowiadanie :) Masz talent. Opowieść nie jest banalna, widać, że masz na nią niezły pomysł. Nie robisz dużych błędów znalazłam tylko parę literówek. Na twoim miejscu tylko zmieniłabym szablon bloga i czcionkę, ponieważ tą niezbyt przyjemne się czyta. Na stronach takich jak "wyimaginowana grafika" ( z tej strony ja mam szablon) albo " zaczarowane szablony" naprawdę można znaleźć świetny szablon, bo twój jak na razie niezbyt zachęca do czytania i szczerze mówiąc jest dosyć nudny. Dodaj proszę obserwowanych bo z chęcią bym zaobserwowała twoje opowiadanie, a teraz nie mogę. Jak już mówiłam ten rozdział jest świetny, pisz dalej :) I nie przejmuj się brakiem wyświetleń czy komentarzy na początku zawsze tak jest :) jeśli chcesz by twój blog był bardziej popularny to reklamuj go na innych blogach lub na stronach jak zapytaj.p czy coś :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
wojna-elfow.blogspot.com
Gratulacje pomysłu! 1 rozdział aż zachęca do czytania ciągu dalszego, jak znajdę chwilę czasu to przeczytam resztę. :) Bo jestem ciekawa jakie dalsze losy potoczą się głównej bohaterce Miriam.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: www.zielarkamilosci.blogspot.com
Pozdrawiam serdecznie! :)
Dzięki :)
UsuńPowiem Ci, że Cię ubiegłam, czytam już twojego bloga, gdy tylko mogę :)
Znalazłam go przez przypadek i od razu mi się spodobał :)
Oooo to się cieszę ogromnie! :) Dziękuje :*
OdpowiedzUsuńPostaram się aby nowy rozdział pojawił się w tym tygodniu ( o ile mi pozwoli prywatne życie ).