-Onel?!- zawołała już w wejściu, szukając wzrokiem młodego mężczyzny
-Tastina?- westchnął z ulgą -Tastina z Miriam jest coś nie tak...- wyszeptał pokazując na dziewczynę z długimi, ciemnymi włosami. Siedziała tyłem, rozglądając się dookoła. Kiedy Tastina powoli podchodziła do Miriam, do domu wbiegł Heso, nawet nie zadyszany.
Miriam patrzyła matowymi, nic nierozumiejącymi oczami, ślizgając się wzrokiem po wszystkim dookoła.
-Ona nic nie pamięta.- wyszeptał cicho Onel.
Starszy mężczyzna syknął cicho i podbiegł do dziewczyny.
-Córko! Wszystko dobrze?- zawołał Heso ku zdumieniu wszystkich.
-Jesteś moim ojcem?- zapytała Miriam sztywno, niewyraźnie.
Tastina i Onel spojrzeli na siebie z szeroko otwartymi oczami. Heso NIGDY nie zwrócił się do Miriam; córko, nigdy nie miał sposobności. A teraz nagle taki wylew uczuć? Onel uśmiechnął się nieświadomie widząc tą ojcowską miłość, jednak Tastina zmrużyła oczy. Za dobrze znała Heso,wiedziała, że to nie są wielkie uczucia żywione do córki. Wiedziała, że gdzieś tam w środku, jest chłodny zimny plan, w którym widocznie jest to potrzebne. 'To' znaczy, że Miriam będzie kochała ojca, wiedziała, że jest im Heso. Nie będzie pamiętała swojej przybranej rodziny. Jakież to wygodne, jakiż wspaniały zbieg okoliczności noszący za sobą same korzyści. Ale Tastina nie wierzyła w zbieg okoliczności, nie w tym wypadku.
-Tak, jestem twoim ojcem.- wyszeptał -Czy mnie nie pamiętasz? Pokłóciliśmy się i wybiegłaś, potykając się i przewracając. Chyba się w coś uderzyłaś, moja miła.- mówiąc to gładził czułym gestem jej ciemne włosy.
-Pamiętam kłótnie.- wyznała patrząc wielkim oczami- Ale nic więcej.
-Trudno, córko.-westchnął cicho - Z czasem wszystko wróci, z czasem wymazane karty twojej przeszłości znów pokryją się schludnym pismem, które wyblakło. Nie martw się, Miriam.
-Miriam- wyszeptała dziewczyna chwytając się za głowę -Takie moje imię?
-Tak, córko. A teraz wstań, długo byłaś nieprzytomna. Wstań i przygotuj się do podróży.
-Jakiej podróży?
-Nie ważne- jęknął -Słuchaj ojca, moje kochanie.
-Dobrze, ojcze.
Tastina syknęła z oburzenia. Nawet jeżeli był to przypadek, Heso wykorzystywał sytuację. Zmarszczyła brwi i wyszła trzaskając drzwiami. Ludzie potrafią być okrutni- pomyślała ze łzami bezsilności w oczach.
Yeah! Przeczytałam jak na razie wszystko i jestem pierwsza:) Wspaniałe opowiadanie.
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie ;3
OdpowiedzUsuńA więc to tak! No tego się nie spodziewałam. Myślałam, że Heso pokaże się ze strony " dobrego kochającego ojca", ale w dobrej intencji, a nie wykorzystując sytuację jak to powiedziała Tastiana. Teraz szkoda mi Miriam i Tastiany zresztą też chociaż może Onel ją pocieszy :D
OdpowiedzUsuńJak już pisałam wcześniej piszesz wspaniale. Widać, że masz pomysł, wiesz o czym pisać czego szczerze mówiąc mi brakuje :) Jedyne czego mi brakuje to trochę więcej szczegółowych opisów, ale i tak jest dobrze :)
Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny :)
http://wojna-elfow.blogspot.com
http://magia-przepowiedni.blogspot.com
Z całą pewnością rozbuduję opisy, bo już wiele osób mi to wypominało :)
OdpowiedzUsuń