-Wróciłem!- zawołał sarkastycznie stojąc na środku jaskini -Mam dla ciebie przewodnika, Miriam.- dodał, aby zwrócono na niego większą uwagę. Miriam podniosła wreszcie oczy znad lektury i spojrzała na niego z minimalnym zainteresowaniem.
-Naprawdę? Kogo?- Zapytała wstając. Odłożywszy książkę na regał zaczęła wpatrywać się intensywnie w otwarte drzwi, aby wypatrzeć swojego nowego (oby przystojnego) przewodnika.'
-Oczywiście- odpowiedział, otwierając jednym ruchem ręki zabezpieczenia złotej klatki -Oto i on.-
Ze środka wyleciało stworzenie wielkości od łokcia do palca serdecznego. Miriam nigdy nie widziała czegoś takiego. Miało włosy dłuższe niż całe ono same, o wściekle zielonym kolorze. Była to zminiaturyzowana dziewczynka o spiczastych uszach, jadeitowej skórze i skrzydłach mieniących się wszystkimi kolorami tęczy. Jednak to nie jej wielkość czy skrzydła wywołały w Miriam lęk, a nawet przerażenie. Najstraszniejsze były oczy tej istoty - ogromne, zajmujące ponad połowę twarzy, a do tego całe turkusowe, bez białek, tęczówek czy źrenic. CAŁE turkusowe. Miriam krzyknęła cicho patrząc na to stworzenie, Onel zareagował zresztą podobnie, tylko Tastina uśmiechnęła się i wymijając stolik podbiegła do istoty zawieszonej w powietrzu.
-Beazica!- zawołała radośnie
-Tastina, miło cię widzieć- odparło stworzenie cichym melodyjnym szeptem przeszywającym wszystkich do szpiku kości.
-Miriam, Onelu. Przedstawiam wam hanarańskiego elfa, Beazicę.- powiedział zadowolony z siebie Heso.
Miriam i Onel patrzyli na to 'coś' szeroko otwartymi oczami. Nigdy nie widzieli takiego stworzenia. Pierwsza odzyskała głos dziewczyna
-To jest z Hanarani?- zapytała, mimo że Heso dokładnie to przed chwilą powiedział
-'To'?- parsknęła Beazica spoglądając na Miriam swoimi przerażającymi oczami.
-Przepraszam- odparła, orientując się, że mogło to urazić elfa.
-Ona będzie twoim przewodnikiem.- powiedział Heso z drwiącym uśmiechem, patrząc na zamurowaną z wrażenia Miriam.
-Ona?- zapytała dziewczyna patrząc z żalem to na elfa, to na przystojnego przewodnika Tastiny.
Aż jęknęła cicho z niezadowolenia, co oczywiście nie uszło uwadze pozostałych trzech osób. Elfka prychnęła cicho i z góry spojrzała na swoją podopieczną.
-I to niby ma być twoja córka?- skierowała to pytanie do Heso.
Miriam zmrużyła oczy i spojrzała na wuja swojej przyjaciółki. Wiedziała, że pytanie dotyczyło jej.
Heso uderzył się dłonią w twarz i spojrzał z przestrachem na dziewczynę, podobnie zresztą jak Tastina.
-Nie- zaczęła powoli Miriam -Moim ojcem jest Ebelach, prawda?- zapytała z naciskiem na 'prawda'.
Heso milczał. Dawno nie był tak wytrącony z równowagi, a przecież mag musi mieć zawsze czysty umysł. Teraz także musi go zachować.
-Widzisz...- rozpoczął dłuższą wypowiedź, jednak jego bratanica go ubiegła.
-Nie, Miriam. Heso jest twoim ojcem. Podrzucił Cię pod próg domu tamtych ludzi gdy umarła twoja matka.- wyznała z niespotykaną u niej bezpośredniością.
Onel gapił się na to wszystko nic nie rozumiejąc, czuł, że to nie jest rozmowa do której powinien się włączyć. Za to Beazica poczuwając się do winy wleciała s powrotem do klatki, aby pozostać nie zauważoną przez oskarżycielskie oczy długo okłamywanej dziewczyny.
-Nie!- krzyknęła Miriam -Nie! Moim ojcem jest Ebelach, moją matką jest Verevika! Nie!- krzyknęła ostatni raz, a do oczu zaczęły napływać jej łzy. -Ty!- warknęła do Tastiny -Ty o wszystkim wiedziałaś!- zawołała i wypadła ze skalnego schronienia by uciec od wszystkich znajdujących się tam kłamców.
Słone łzy jakie zaczęły płynąć po jej policzkach skutecznie zamazywały jej cały świat, więc po kilku minutach szaleńczego biegu potknęła się i wylądowała twarzą w liściach. Podniosła się chwiejnie uderzając głową w jedną z wystających z Muru cegieł. Świat zasłoniła ciemność.
***
-Co teraz?- zapytała cicho Tastina patrząc w las, gdzie przed chwilą umknęła zapłakana Miriam.
-Nic- odparł Heso - Ty ją znajdziesz i przyprowadzisz tu siłą lub po dobroci. A ja wytłumaczę Onelowi, gdzie macie ruszyć na poszukiwania. Znowu.- zakończył zimno. Zawsze starał się nie okazywać uczuć, co zawsze Tastinę irytowało. Ale nie dziś. Dziś frustrowało ja to do granic możliwości. Chciała się sprzeciwić, wykrzyczeć mu w twarz co myśli o jego egoizmie. Ale nie mogła. Czuła, że musi go słuchać, nie dlatego bo jest starszy czy dlatego, że jest jej wujem i opiekunem. Robiła to, bo wiedziała, że tylko on może uratować dwa światy, które kochała. Więc mimo gotującej się w niej złości skinęła głową i ruszyła za przyjaciółką z nadzieją, że ta nic sobie nie zrobiła.
Mam nadzieje że Miriam nic się nie stało , że ten niefortunny wypadek nie spowodował jakiś następstw. To też dziwne że Heso wcześniej nie nawiązał kontaktu z jedyną córką. A teraz nawet nie patrzy na to że ją bardzo skrzywdził. Co to za ojciec?!
OdpowiedzUsuńTak jak zwykle czekam na ciąg dalszy.
Pozdrawiam.
Moja droga, jeden z lepszych rozdziałów moim zdaniem :) Coraz bardziej zaciekawia mnie postać Heso, mimo jego dziwnego zachowania, ale ja bardzo lubię takie charakterne postacie :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Miriam wróci z Tastianą i pogodzi się z faktem, że jej ojcem jest Heso. No i nie mogę doczekać się jakiejś akcji w wykonaniu Onela, bo on także bardzo mnie zaintrygował! jestem twoją wielką fanką! Życzę mnóstwa weny i czekam na kolejne rozdziały :)
Pozdrawiam
wojna-elfow.blogspot.com
magia-przepowiedni.blogspot.com