wtorek, 23 lipca 2013

ROZDZIAŁ 12

Tastina siedziała na stole, a Miriam trzymała głowę na jej kolanach. Dziewczyna oddychała ciężko  i od kilku godzin miała nieustannie zamknięte oczy, przez co Tastina miała czas żeby porozmyślać. A miała o czym. Heso wybiegł z jaskini zaraz po jej niekontrolowanym wybuchu, więc nie zdążyła go nawet przeprosić. Onel za to nadal siedział tam, gdzie rzuciła nim jej moc. Nic mu nie było, po prostu tak jak ona musiał pomyśleć nad wszystkim, co się wydarzyło. Siedział teraz pod ścianą, z podciągniętymi nogami, i oplecionymi rękoma głową między nimi. Nie przeszkadzała mu, każdy musi kiedyś się nad wszystkim zastanowić. Ona myślała teraz o tej ogromnej ilości mocy, którą zabrała ze swojego wewnętrznego źródła. Nie czuła się ani wycieńczona, ani zemdlona, rezerwy mocy bardzo szybko się uzupełniły, więc nawet nie odczuła skutków tego uderzenia. Swoją drogą ciekawe gdzie podziała się Beazica. Jak przybiegła tu z Miriam na rękach, to elfa już nie było, została tylko złota klatka. Tastina zerknęła na Onela. Ostatnio bardzo często jej się to zdarzało, o ile nie za często. Jej spojrzenie po prostu samo do niego biegło, szukało go wręcz. Gdy patrzyła tak na niego kątem oka, on odwrócił się w jej stronę i spojrzał na nią swoimi atramentowymi oczami. Widząc, że ona na niego patrzy wstał wreszcie z ziemi i podszedł do niej. Dużo starszy od niej chłopak usiadł za nią i objął jednym ramieniem, przyciągając ją do siebie tak, że się o niego oparła plecami. Miał tak umięśnioną rękę, że przez chwilę nie mogła oddychać, więc gdy tylko choć odrobinę rozluźnił uścisk zaczerpnęła szybko tchu. 
-Wszystko będzie dobrze.- powiedział do niej patrząc na leżącą na jej kolanach Miriam.
Ona jakoś nie chciała w to wierzyć, a jako córka wieszczki bardziej ufała (być może) dziedzicznym zdolnością, niż uspokojeniom jakiegoś chłopaka. Nie chciała podważać jego słowa, więc tylko zaczęła nakręcać na palce włosy Miriam, a potem je wygładzać. Czuła, że Onel jedną ręką robi to samo z jej krótkimi włosami. Poczuła mrowienie na głowie tam, gdzie przejechał dłonią. Wzdrygnęła się i próbowała opanować drżenie dłoni. Mimo że miała ciągle otwarte usta, nic nie powiedziała. Siedzieli tak w trójkę, w dość nie wygodnej pozycji. Nagle Tastina poczuła, że Miriam powoli zaczyna kręcić głową. 
-Onelu!- zawołała cicho oswabadzając ręce z jego ramion.
Chłopak nie wiedział o co chodzi, więc spojrzał tylko na Tastinę z głupim wyrazem twarzy, jakby przed chwilą go obudziła. Pewnie znowu nad czymś rozmyślał.
-Spójrz- wyszeptała odsuwając się trochę, by mógł zobaczyć kręcącą się głowę Miriam.
Puścił ją i zsunął się ze stolika, by chwilę potem podejść do nieprzytomnej dziewczyny od innej strony tak, żeby mieć na nią lepszy widok.
Powieki nieprzytomnej dziewczyny zaczęły się poruszać, jej oddech przyśpieszył a wargi drżały.
-Nie gap się!- zawołała Tastina patrząc przerażona na mężczyznę -Idź, szukaj Heso!
Trzymała głowę Miriam i nie pozwalała jej się obracać.
-Ja go nie znajdę!- krzyknął spanikowany -Prędzej się zgubię!
-Zostań tu- warknęła i delikatnie zsunęła głowę przyjaciółki na blat. Wstała zgrabnie i zeskoczyła ze stołu po czym wybiegła w swoim niedoścignionym przez nikogo tempie. Onel usłyszał tylko jak zwinna dziewczyna nawołuje wuja, po czym całą uwagę skupił na dziewczynie. Chwycił ją za głowę, jak wcześniej Tastina, i cicho do niej mówił. Nagle ciało Miriam uspokoiło się, a jej powieki podniosły się powoli.
-Miriam? Miriam, wszystko dobrze?- szeptał przerażony patrząc jej w oczy
-Kim jesteś?- zapytała zszokowana dziewczyna, i mimo trzymających ją dłoni podniosła głowę i rozejrzała się dookoła szeroko otwartymi oczami -Gdzie ja jestem?
Onel patrzył na nią zdziwiony, z otwartymi ustami. Miriam nadal rozglądała się wokół. Gdy jej spojrzenie natrafiło na duże lustro powieszone na przeciwległej ścianie, dotknęła dłonią policzka i zmarszczyła czoło. 
-Kim JA jestem?- wyszeptała zszokowana.
Onel otworzył szeroko oczy i zaklął okropnie patrząc na nic niepamiętającą dziewczynę. Zaklął jeszcze raz.

***

-Gdzie umówiłeś się z tym człowiekiem?- zapytał zirytowany Kaspian wychodząc z knajpy, którą widział we wspomnieniach brata. Vokuel wyszedł za nim, obracając się żeby jeszcze raz spojrzeć na uroczą córkę karczmarza. Pomachał jej i mrugnął zalotnie, po czym zamknął za sobą drzwi.  
-Co?- zapytał rozkojarzony patrząc na brata fioletowymi oczami.
-Skup się, idioto.- odparł uderzając go brutalnie w potylicę -Gdzie umówiłeś się z tym facetem?!
-Nigdzie- odpowiedział pocierając miejsce uderzenia -Kazał dać mi odpowiedź. Tyle.-
Kaspian jęknął i usiadł na jednym z kamieni potrząsając głową, próbował zebrać myśli. Zawsze się tak zachowywał, gdy rozmyślał nad czymś. Vokuel westchnął i ciężko opadł na ziemię obok brata. Siedzieli tak razem, myśląc intensywnie. Kaspian o tajemniczym człowieku, a Vokuel o rudych włosach kelnereczki ze speluny.
-Jesteście, panowie.- zaśmiał się cicho ktoś za ich plecami.
Oboje obrócili się do tyłu i spojrzeli w ciemność.
-Dobra, mów kim jesteś i czego od nas chcesz?- zawołał buntowniczo Kaspian.
Z ciemności wyszła wysoka, smukła dziewczyna, o nogach dłuższych niż najwyższe budynki na terenie Akademii. Kaspian otworzył szeroko oczy, i powstrzymał się przed tępym otworzeniem ust. 
-Chyba nie będziemy o tym rozmawiać tutaj?- zapytała stając przed nimi z bladym uśmiechem nie schodzącym z jej ust. Vokuel zlustrował dziewczynę wzrokiem. Niezła, ale nie jego typ. Zresztą, widział lepsze. Mu się marzyła inna, aczkolwiek ta wyglądała inaczej niż wszystkie. Miała hebanowe włosy i ciemno-brązowe oczy, zgrabny nos i wąskie, czerwone usta. Jej sylwetka wyglądała, jakby należała do wojowniczki. Miała wyraźnie zarysowane mięśnie na nogach i rękach, a przez obcisłą bluzkę malował się umięśniony brzuch. Zupełnie nie jego typ. Za to Kaspian gapił się na nią jak na boginię.
-S-s-skoro  nie tutaj, to gdzie?-wyjąkał jakby odurzony chłopak. Vokuel przewrócił oczami. Jak można być tak nieśmiałym?
-Panowie, panowie.- powiedziała uspokajającym tonem z pięknym uśmiechem -Spokojnie, powoli. Zdecydowaliście się?- zapytała patrząc na Kaspiana, który otworzył ust i zaczął kiwać głową.
-Ale na co niby, Ślicznotko?- zapytał Vokuel, zakładając ręce na piersi. Uśmiechnęła się i przeniosła swój wzrok na niego.
-Dołączacie do naszego Obozu? Tam wam wszystko wytłumaczę.- powiedziała z zalotnym uśmiechem, patrząc na chłopców z przymrużonych powiek. 
-Będziemy mogli się jeszcze potem wycofać?- zapytał Vokuel trzeźwo myśląc, bo na brata nie mógł teraz liczyć. Dziewczyna wydęła usta jakby się zastanawiała, ale chwile potem na jej twarzy znów zagościł uśmiech.
-Tak, do jutrzejszego zachodu słońca możecie odejść.- powiedziała zarzucając włosami do tyłu.
-No, to chodźmy do tego twojego obozu.- westchnął Vokuel podnosząc się z ziemi i podając rękę bratu.
Dziewczyna zaśmiała się i obróciła się tyłem do nich.
-Za mną, panowie, za mną!- zawołała obracając się, aby na nich zaczekać.

3 komentarze:

  1. Ciekawe jak to będzie w obozie. Czekam na ciąg dalszy1

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to Miriam straciła pamięć? Ojj pewnie Heso będzie miał teraz niezły kłopot :)

    Albo mi się wydaje albo ten Vokuel to niezły drań :) Chociaż Kaspian także na grzecznego nie wygląda :) Jestem ciekawa tej dziewczyny i obozu. Nie rozczarowując się czytam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, nie daj się zwieść pozorą kochana. Heso to jest (przynajmniej na razie) straszna świnia, ale inteligentna. Z całą pewnością będzie miał jakiś pomysł na to, aby odwrócić całą sytuację nna swoją stronę. A kaspian zachowuje sie tak pierwszy raz w życiu :). To Vokuel myśli, że każda jest jego :D.

      Usuń