Tastina ocknęła się wraz ze wschodzącym słońcem, jak zwykle zresztą. Przeciągnęła się i w świetle porannych promieni słonecznych wyszła ze swojego pokoju. Pokój to określenie trochę na wyrost. Była to raczej ciasna klitka z nagimi, skalnymi ścianami, na środku której stało drewniane łóżko. Było dość duże, ale dla kogoś nie przyzwyczajonego mogłoby być tak niewygodne, że trafniejszą nazwą byłoby: narzędzie tortur. Tastina była jednak wychowywana w takich warunkach odkąd jej ojciec zginął, gdy miała niespełna siedem pełni. Dziewczyna wyszła z Muru i pobiegła w stronę strumyka. Szczerze nienawidziła mycia się rano w lodowatej wodzie. Jej wuja mówił zawsze, że to pobudzi krążenie, i sprawi, że stanie się nie czuła na zimno. Jakoś nie chciała w to wierzyć, marzła przy każdej lepszej okazji, i, zdaniem wuja, tym się zdradzała. Podobno istnieją istoty, które wyczuwają niską temperaturę ciała. Chociaż trudno w to uwierzyć, Tastina słuchała wuja. Nie musiała wiązać włosów, wuj dawno już kazał jej je ściąć na krótko, bo długie włosy przeszkadzają w walce. Tego też dziewczyna żałowała, bo zawsze chciała mieć długie, gęste włosy do połowy pleców. Teraz tylko wskoczyła szybko do strumyka i spłukała całe ciało przerażająco zimną wodą. Zagryzając zęby zanurzyła głowę w strumyku, po czym podniosła ją szybko łapiąc spazmatycznie powietrze.
Wyskoczyła szybko, ciesząc się, że to już koniec taplania się w lodzie. Nie wycierała się, bo i po co?
Ubrała tylko miękką, bawełnianą tunikę i sztywne spodnie ze skóry. Dziewczyna przejechała dłonią po włosach i przebiegła się szybko po lesie. Takie poranne bieganie nastawiało ją dobrze na cały dzień. Wolałaby biegać całymi dniami niż ćwiczyć się w sztukach walki., w których i tak nie była dobra. To znaczy, wuja mówił, że dobrze jej idzie, ale nie cierpiała walczyć i udawać, że nie czuje ani bólu, ani zimna, ani gorąca. TO było nie do zniesienia. Po bieganiu powinna zjeść, ale dziś nie była szczególnie głodna. A powinna być. Postanowiła, że dziś wyjątkowo pójdzie najpierw na trening, a potem coś zje, chociaż wiedziała,że jej wuja - Heso, nie będzie tym zachwycony. "Bo prawdziwy wojownik je przed bitwą, żeby na wojnie głodnym nie być". Znaczyło to dla niej tyle, że ma jeść rano, bo reszta dnia ma być poświęcona na trening. Wbiegła szybko do Muru i stanęła jak wryta. Wzdłuż Muru chodziła wysoka, ładna dziewczyna, ewidentnie z Ciemnej Strony. Przechadzała się powoli, rozglądając się nerwowo. Podskakiwała na najcichszy dźwięk łamanej gałęzi, poruszenie zwierzęcia. Tastina zakradła się za nią bezszelestnie, aby jej dodatkowo nie wystraszyć. Powinna ją zabić, tak, jak kazał wuja. NIKT nie może się dowiedzieć, że żyją w Murze, więc każdy kto się tu zapuści ma być zabity. Miriam przyjrzała się bliżej zagubionej dziewczynie. Miała długie, ciemne włosy. Takie, jakie Tastina zawsze chciała mieć. Była wysoka i bardzo szczupła, wręcz chuda. Pewnie dawno nic nie jadła, jak wiele młodych osób w Kalaari. Podeszła jeszcze bliżej, mimo że nie powinna. Ta dziewczyna Powinna już nie żyć, powinna leżeć w kałuży własnej krwi pod nogami Tastiny. Jednak dziewczyna nie zamierzała robić jej krzywdy. Myślała nawet czy jej nie pomóc, zaprowadzić do najbliższej wioski, żeby się nie zgubiła jeszcze bardziej. Jej rozmyślania przerwał krzyk śledzonej przez nią dziewczyny. Tastina zobaczyła tylko jak jej wuj, mimo starszawego wieku atakuje zagubioną dziewczynę i przystawiając jej nóż do gardła sadza ją brutalnie na ziemi.
-Kim jesteś, dziecko?- warknął mężczyzna potrząsając ją za włosy
-Heso, zostaw ją!- zawołała dziewczyna z przerażeniem obserwująca rozwój sytuacji
-Bądź cicho, Tastino. Z tobą porozmawiam w domu!
-Zostaw mnie człowieku!- wrzasnęła dziewczyna na ziemi kopiąc na oślep i wyrywając się z uścisku silnych rąk mężczyzny
-Czego tu szukasz?- zagrzmiał znowu nią potrząsając
-Kazała mi tu przyjść...- zaczęła cicho przytrzymywana dziewczyna
-Kto, dziecko?! Kto kazał ci tu przyjść?!- wrzasnął mężczyzna schylając się nad dziewczyną
-Zelen...-wyjęczała zwijając się z bólu
-Miriam?- zapytał cicho, z niedowierzeniem
Leżąca na ziemi dziewczyna podniosła głowę ze zdziwieniem
-Tak, skąd wiesz?- zapytała przypatrując się mu z szeroko otwartymi oczami
-Zaczęło się- wyszeptał patrząc niewidzącymi oczami w dal
Jak już mówiłam świetny blog, naprawdę :) Proszę powiadom mnie kiedy dodasz kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
wojna-elfow.blogspot.com
Widać rozkręca się coraz bardziej i bardziej! :)
OdpowiedzUsuń